Najnowsze Wpisy

nailosc69 Komentarze (0)
03. stycznia 2009 19:57:00
linkologia.pl spis.pl

Magda przekonana, że Dorota spodziewa się dziecka Piotra, jest załamana i unika jego osoby. Piotr tymczasem próbuje z nią porozmawiać, ale Magda ma wyłączony telefon. Kiedy rano podjeżdża na motorze pod jej dom, ona właśnie wyjeżdża. Magda udaje co prawda, że nic się nie stało, ale nie chce się umówić z Piotrem. Tłumaczy, że musi zaopiekować się Agatą, które nie dość, że została porzucona przez Wojtka, to jeszcze straciła pracę. Wojtek próbuje wytłumaczyć Marioli, że mu na niej zależy. Niestety w tym samym czasie wchodzi Jacek z bukietem. Piotr umawia się z Mariolą i Wojtkiem na ściankę. Wojtek podejrzewa, że Mariola zwleka z kupnem sukni ślubnej, ponieważ nie chce wyjść za Jacka. Ona temu zaprzecza. Piotr proponuje wyścig wspinaczkowy, który ma to rozstrzygnąć. Bartek tymczasem znalazł sobie nowy obiekt ataków. Teraz pastwi się nad nową praktykantką w kancelarii, Jagodą. Sebastian przychodzi do Arona i rezygnuje z wystawy. Łukasz przynosi Kasi ogromny bukiet, ale nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego. Kasia nie przyznaje się Bartkowi i Waligórze, że dostała bukiet od Łukasza. W czasie spotkania u Magdy, Mariola zdaje relację z zachowania Piotra - nie widać po nim, żeby wiedział o jakimś dziecku. Ale Magda postanawia z tym skończyć. Nie tak miał wyglądać jej wymarzony związek. Magda zgadza się w końcu na kolację z Bartkiem. Tymczasem Mariola mówi Piotrowi, że Agata już nie nocuje u Magdy i że powinien koniecznie do niej jechać. Magda wraca z kolacji z Bartkiem. Przed jej domem Bartek wyznaje, że ją kocha i chce ją pocałować. Magda go odsuwa, ale czekający na Magdę Piotr widzi to z daleka i odbiera jednoznacznie.

 

odcinek 29 - 06.06.

Wojtek chce zorganizować wyjście na ściankę, ale Mariola umówiła się już z dziewczynami, które obiecały pomóc jej wybrać suknię ślubną. Do Piotra przychodzi Julia Szulc. Podaje mu numer konta Aliny Galickiej, na które ma zostać przelana połowa pieniędzy ze sprzedaży jej firmy. Julia nie zdradza jednak, kim jest właścicielka konta. Jakiś czas później do kancelarii Piotra przychodzi Alina Galicka. Okazuje się, że to córka Julii, która wychowywała się w Kanadzie u siostry Julii, ponieważ matka nie chciała z nią utrzymywać kontaktów. I nadal nie chce. Kama, przyjaciółka Grzegorza, próbuje przekonać Sebastiana, że Grzegorz miał dobre intencje. Sebastian nagrywa się na pocztę Grzegorza, chce z nim pogadać. Bartek nadal dręczy Jagodę. Jagoda podpytuje Kasię, czy nie zna jakiegoś sposobu na Bartka. Tymczasem Bartek kontynuuje swoje podchody wobec Magdy. W rozmowie sugeruje, że nie mógł przez nią spać. Bartek chce, żeby Magda mu zaufała. Magdzie jednak wszystko teraz kojarzy się z Piotrem. Zdenerwowana rozlewa kawę i wybiega z gabinetu. Bartek domyśla się, że coś się stało, ale Magda nie chce o tym rozmawiać. W salonie dla nowożeńców Sebastian robi zdjęcia Magdzie, Agacie i Marioli w sukniach ślubnych. Jednak tylko Mariola wydaje się być w dobrym nastroju, Magdzie i Agacie jakoś nie jest do śmiechu. Po sesji w salonie Magda i Agata oglądają gotowe zdjęcia u Sebastian. Mariola natomiast z katalogiem w ręku udaje się do Jacka. Tam czeka ją mało przyjemna niespodzianka. Do Piotra zgłasza się student, który chce założyć sprawę o uznanie ojcostwa.

 

odcinek 30 - 13.06. - ostatni tej serii

Jagoda skarży się na Bartka i chce, żeby jej patronem był znowu Waligóra. Waligóra jednak odmawia. Jagoda grozi, że odejdzie z kancelarii. Mariola i Wojtek próbują dowiedzieć się od Piotra czegoś o dziecku, Dorocie i Magdzie. Piotr jednak po wizycie w kancelarii Magdy, nie ma zamiaru z nimi rozmawiać. Mariola umawia się więc na spotkanie z Magdą. W galerii Arona trwają przygotowania do wystawy. Nagle przychodzi Magda i zabiera Sebastiana na spacer. Sebastian zdaje jej relację ze swoich poczynań. Przyjaciel jest trochę zaskoczony jej niespodziewaną wizytą. Magda chciała jednak z kimś porozmawiać o problemach z Piotrem. W czasie spotkania u Magdy, Mariola i Agata próbują przekonać Magdę, że z Piotrem nie wszystko stracone, skoro okazało się, że to nie prawda, iż Dorota spodziewa się ich dziecka. Magda nie potrafi jednak tak łatwo wybaczyć Piotrowi. Sprawę pogarsza list, który Dorota wysyła Magdzie. Piotr tymczasem spotyka się ze swoim klientem, Mateuszem, który chce założyć sprawę o uznanie ojcostwa. Piotr spotyka się również z jego świadkami, a następnie z adwokatką jego dziewczyny i jej matką. Matka odmawia zgody na badanie DNA. W czasie rozprawy o uznanie ojcostwa mowa Piotra o miłości sprawia, że dziewczyna Mateusza przyznaje, że to jej matka zabroniła jej kontaktów z Mateuszem. Mariola postanawia zająć się swoją przyszłością. Chce rozpocząć studia i wynająć sobie mieszkanie. Wojtek proponuje jej swoją pomoc. Zakochani Waligórowie robią porządki w ogrodzie. Dzieci żartują sobie z ich nieustannych pocałunków. Waligórze nie bardzo się podoba, że Karolina chce znaleźć sobie pracę. Sebastian otwiera wystawę swoich zdjęć. W galerii obecni są wszyscy bliscy i dalsi przyjaciele Sebastiana i Magdy. Mariola próbuje pogodzić Agatę z Wojtkiem, ale kiedy Agata dowiaduje się, że jej zdjęcie kupił Bartek, demonstracyjnie bierze go pod rękę. W czasie, kiedy Magda wita się z Sebastianem, Jerzy podchodzi do Piotra. I choć nie podoba mu się, że jego córka cierpi przez niego, to Jerzy darzy Piotra dużą sympatią. To Piotr bowiem przywiózł ją kiedyś do Olsztyna i doprowadził do pojednania ojca z córką. W końcu Piotr decyduje się podejść do Magdy. Ona widząc to, ucieka z galerii...

 

*************

Byłoby kolorowiej, bo chciałam zamieścić zdjęcia, ale niestety mam ten sam problem - znowu widać tylko x, coraz bardziej mnie to denerwuje.

O aktorach grających główne postacie nie znalazlam nowych artykułów, mam natomiast coś o Magdzie Cieleckiej i zastanawiam sie czy zamieścić, bo niedługo się okaże że mam same artykuły o niej, no ale myślę, że ktoś chętny do przeczytania się znajdzie, więc zamieszczę poniżej.

 

Magda Cielecka o znajomych

Pokaż mi przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś. Magda Cielecka zaprosiła nas... na prywatką. Jej gości namówiliśmy na zwierzenia. Zobaczcie, za co się lubią, cenią i o co się kłócą.

Godzina 22. Balsam, kultowy klub warszawski w starych fortach wojskowych przy Racławickiej. Wnętrze a la lata 60.: plastikowe zabawki, stary adapter, fotele-muszelki. Zero snobizmu, swobodna atmosfera. Schodzą się goście. By uchwycić klimat spotkania, będą zdjęcia i będzie kręcony film. Zanim powstaną impresyjne obrazy, zanim zabawa się rozkręci, rozmawiamy przy lekkich drinkach i tartinkach.

Jest okazja, by poplotkować. Magda Cielecka o swoich gościach:

Jacek Poniedziałek jak brat

Zepsuty samochód, przeprowadzka - kiedy nie mam pod ręką brata, w pierwszym odruchu myślę o nim. Gdy okopciła mi się ściana od świecy i trzeba było ją przemalować, to właśnie Jacek przyszedł mi z pomocą. Nauczył mnie też poruszania się w internecie, pokazał, jak obrabiać zdjęcia w komputerze.
Jacek jest w gorącej wodzie kąpany. Najpierw wybucha, mówi, co mu ślina na język przyniesie, a potem skruszony przeprasza. Na próbach okropnie się kłócimy. Raz po wyjątkowo burzliwym sporze złożył publiczną samokrytykę. Sposób, w jaki to zrobił, ogromnie mnie rozczulił. Była w tym delikatność, bezradność chwytająca za serce. Mam w pamięci scenę z filmu "Trzeci" Janka Hryniaka, w którym razem zagraliśmy. Jacek siedzi w samochodzie i płacze, bo czuje, że przegrał życie. Ten obrazek wciąż bardzo mnie wzrusza.

Moherowy Maciej Stuhr

We wszystkim, co robi, czy to ambitny film, czy prowadzenie komercyjnej imprezy, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Jest doskonałym obserwatorem i z tych obserwacji rodzą się jego cięte komentarze oraz żarty, które wygłasza z kamienną twarzą. Nie ma w nich jednak trującego jadu, bo Maciek to optymista lubiący ludzi.
Mimo popularności zachował skromność, bywa czasem onieśmielony, co mnie w nim ujmuje. Ale jeśli chodzi o zabawę, jest nieugięty. Jeśli wymyślimy w gronie przyjaciół imprezę tematyczną, jest pierwszym, który przebierze się od stóp do głów. I pierwszym, który nie wpuści tych, co się nie podporządkowali. Raz organizowaliśmy sylwestra po tytułem "Moher". Kiedy wszedł Maciek, wszyscy zamarli. Był ubrany w obcisły moherowy sweter z dekoltem w serek i różowy moherowy beret z daszkiem. Wszyscy zrozumieliśmy, że nie ma przebacz.

Katarzyna Herman ma styl

Z Kaśką można robić wszystko. Pogadać serio o życiu, iść na zakupy, pośmiać się przy kawie. Jest mądra, zabawna, prostolinijna. Jako najstarsza z kilku sióstr przywykła do tego, że ma autorytet, i to się udziela. Doskonale pasuje do niej rola, którą gra w "Magdzie M." - szczęśliwej żony i mamy, pogodnej i spełnionej. Po urodzeniu syna w ogóle się nie zmieniła. Traktuje Leona normalnie, nie trzęsie się nad nim, nie zdrabnia słów, nie histeryzuje. Jest typem rozsądnej matki - kochającej, ale nie oszalałej.

  

Lubię jej styl i zawsze ukradkiem notuję, co ma na sobie. Nosi nieszablonowe dodatki - a to egzotyczne kolczyki, a to oryginalne buty albo turban zamotany na głowie. Podoba mi się, że od lat jest wierna jednej fryzurze, czyli prostym długim włosom i grzywce. Wygląda w niej jak Sophie Marceau. Gdy była w siódmym miesiącu ciąży, grałyśmy razem lesbijki w przedstawieniu "4.48 Psychosis". Całowałyśmy się, mówiłam do niej brutalne słowa. Efekt był piorunujący.

Ostaszewska bez taryfy ulgowej

Znamy się jeszcze z początków szkoły teatralnej. Maja imponowała mi wyglądem i demoniczną aurą. Paliła papierosy, ubierała się na czarno i nosiła ciemny, wyrazisty makijaż. Miała wówczas narzeczonego w podobnym typie i oboje wyglądali niczym klony Nicka Cave'a. Starałam się ją trochę naśladować, bo była dla mnie ucieleśnieniem bohemy. Obie przeszłyśmy jeszcze wiele metamorfoz i przemian.
Maja trzyma się swoich zasad, za co ją bardzo szanuję. Jest obrończynią zwierząt i wegetarianką. Pamiętam pewną wspólną sesję dla miesięcznika kobiecego, podczas której założono mi etolę z lisa. Maja twardo oświadczyła, że będzie pozować, ale tylko pod warunkiem że ją zdejmę. Kiedyś żartem zastanawiałam się, co by zrobiła, gdyby rolę zaproponował jej np. Lynch, ale jej postać musiałaby na ekranie zjeść golonkę. I do dziś nie wiem, jaka byłaby odpowiedź, chociaż podejrzewam, że wyraziłaby zgodę. Bo Maja do aktorstwa podchodzi niezwykle poważnie. Tu nie ma żartów, odpuszczania, taryfy ulgowej. Jest profesjonalistką, która cały czas nad sobą pracuje.
Grałyśmy razem tylko jeden raz - w "Magnetyzmie serc" w Teatrze Rozmaitości, ale od tamtego czasu nieustannie nas ze sobą łączą i dziennikarze, i środowisko. Nie jesteśmy do siebie podobne fizycznie, ale to miłe dla mnie porównanie.

Rozgryźć Rafała Bryndala

Trudno opisać relację, jaka łączy mnie z Rafałem. Dziwne, bo widzimy się niezbyt często, niewiele o nim wiem, ale jednocześnie jest to ktoś ważny, z którego zdaniem bardzo się liczę. Doskonały tancerz, człowiek towarzyski, prezes męskiego Stowarzyszenia Żurawia. Często przysyła mi SMS-em limeryki lub komentarze polityczne. Ewentualnie zabawne skróty i skojarzenia, np. Red Hot Czyli Lepper. Jest ciepły, dobry, błyskotliwy, ale zarazem broni dostępu do siebie. Naprawdę niełatwo rozgryźć jego tajemnicę. I niech tak zostanie.

Rafał Maćkowiak idzie z torbami

Zobaczyłam go po raz pierwszy na scenie Teatru Studio w Warszawie. Grał rolę narkomana i ja, aktorka, pomyślałam, że naprawdę musi coś brać. Dopiero za kulisami zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka, który wcale nie był pod wpływem. Jego talent i umiejętności wywarły na mnie wielkie wrażenie. Chociaż debiut miał głośny, nigdy nie zwariował na punkcie swojej popularności, nie zadzierał nosa. On wie, że sława to ulotny ptak, a to rzadkość u ludzi, którzy mają udany start. Pamiętam, jak partnerował mi w filmie "Amok" Natalii Koryckiej-Gruz, gdzie po gorącej scenie łóżkowej mówi: "Jesteś niesamowita!". Dowcip polegał na tym, że scena nie była pokazana na ekranie, rozgrywała się tylko w domyśle widzów. Gdy Rafał wysapał: "Jesteś niesamowita", zaczęliśmy się śmiać totalnie ugotowani.
Podczas prób do "4.48 Psychosis" zaproponowałam, żeby grać z papierowymi torbami na głowie. To miało nam pomóc odkryć nowe środki wyrazu, poruszyć wyobraźnię. Reżyser Grzegorz Jarzyna posłał więc Rafała do sąsiedniej restauracji. Rafał wrócił z torbami... wypchanymi jedzeniem. Okazało się, że żeby je zdobyć, musiał coś zamówić. Na początku trzeba było więc zjeść ich zawartość. Torby były poplamione sosem, wymięte i nieświeże, ale eksperyment się udał!

ZNAJOMI O MAGDZIE

Katarzyna Herman

Magda jest zawsze pierwsza w naszej garderobie teatralnej. Kiedy wpadam, widzę: siedzi przygotowana, a przed nią na blacie błyszczyk, krem, klucze i chusteczki do nosa. Wszystko we wzorowym porządku. Nie wiem, jak to się dzieje, ale ona nie ma nawet bałaganu w torbie. Przed wejściem na scenę prawie nigdy się nie denerwuje, rozluźniona i zrelaksowana do ostatniej chwili.
Wszyscy wiedzą, że jest znakomitą aktorką i na scenie czuje się jak ryba w wodzie, ale mnie zaimponowała podczas przygotowań do "4.48 Psychosis". Przeżywała wtedy trudny okres w życiu prywatnym, była przygnębiona i bardzo smutna. To nie miało wpływu na pracę - przekazała wszystkie swoje emocje bohaterce i rola tylko na tym zyskała. Jest szalenie zdyscyplinowana - pamiętam jak na planie "Bożej podszewki" robiła sobie detoks. Z jej figurą! Jadła wtedy tylko surowe marchewki i selery.
Magda to samotny wilk. Pasują do niej słowa piosenki "Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt". Zachowuje dystans i niełatwo się z nią zaprzyjaźnić. Z drugiej strony - zawsze pamięta o imieninach i urodzinach, przysyła SMS-y z życzeniami.
Pamiętam, jak kiedyś nieoczekiwanie ją odwiedziłam. Oglądała swój ulubiony film. Nie zgadniecie jaki! "Łowcę androidów" w reżyserii Ridleya Scotta.

Maciej Stuhr

Nigdy nie grałem razem z Magdą, choć parę razy już się na to zanosiło. Bardzo żałuję, bo cenię jej aktorstwo. Kiedy oboje mieszkaliśmy w Krakowie, chodziłem specjalnie na jej przedstawienia do Starego Teatru. Wtedy się zaprzyjaźniliśmy. Mamy taką niepisaną umowę na robienie sobie klaki. Jeżeli gra ona, jadę na spektakl i biję brawo jak szalony. I na odwrót - Magda przyjeżdża na imprezy, które prowadzę, i zaraża ludzi śmiechem. Nasze wieczorne spotkania i rozmowy kojarzą mi się z dobrym czerwonym winem. Naturalnie w rozsądnych ilościach.
Magda to rzadkie połączenie kobiecości i siły. Z jednej strony jest zmysłowa, trochę eteryczna, z drugiej - mocna. W towarzystwie nie kreuje się na słabą, kruchą kobietkę. Nie trzeba jej zabawiać, sama ma mnóstwo pomysłów, przejmuje inicjatywę. Podczas sylwestra potrafi zarządzić: "Idziemy na sanki", i wszyscy grzecznie idą, choć może woleliby posiedzieć w cieple.
Tradycyjnie spotykamy się podczas Festiwalu Polskich Filmów w Gdyni. Wtedy jest czas, żeby obejrzeć hurtem, co się nakręciło w polskim kinie przez cały rok. Zauważyłem, że mamy bardzo podobne gusta - często podobają nam się filmy niedocenione przez jury i widzów. Albo na odwrót - to, co innym się podoba, nas jakoś nie zachwyca.

Maja Ostaszewska

Cenię Magdę za prostolinijność i brak hipokryzji. Jest szczera i otwarta. Jeśli coś jej się nie podoba, mówi o tym wprost, nigdy za plecami. I na odwrót - nigdy nie chwali fałszywie. Dlatego jej opinie są dla mnie ważne.
Potrafi i lubi się bawić, jest świetną organizatorką. Pamiętam, jak w środku zimowej zabawy zarządziła wyjście do parku. Wszystko wcześniej przygotowała: ciepłe ubrania i kilka par sanek. W parku Morskie Oko my, stare konie, zjeżdżaliśmy na śledzia, spychaliśmy się z górki. Bawiłam się doskonale. Dzięki Magdzie znowu poczułam się beztroskim dzieckiem!

Rafał Bryndal

Gadamy o filmach, książkach i polityce. Magda emanuje takim spokojem i dystansem do rzeczywistości, że mnie samego to wycisza, a zarazem inspiruje do robienia żartów z życia. Dla podtrzymania znajomości wysyłam jej SMS-em limeryki. Ostatnio: "Pewna pani mieszkająca w Warce dzieliła z psem swoje lata starcze/ i z popeliny taniej uszyła mu ubranie po to, by piesek służył w marynarce".
Najchętniej jednak spotykam się z nią, żeby potańczyć. I nie ma to nic wspólnego z "Tańcem z gwiazdami". Nam niepotrzebne sportowe zgrupowanie i ćwiczenia w rodzaju "czyż nie dobija się koni". Nasz taniec jest autentyczny do bólu, choć nigdy nie nadepnąłem jej na palec. Magda ma intuicję, potrafi tak wyczuć partnera, że ten zapomina, że akurat prowadzi. Obdarzona jest siódmym zmysłem, rzadko zdarza się lepsza partnerka. Kiedy z nią tańczę, zapominam o bożym świecie.

Jacek Poniedziałek

Magda ma dwa oblicza. Pierwsze - surowe i wymagające w pracy. Drugie - wrażliwe i delikatne w życiu prywatnym. Na próbach bez owijania w bawełnę rozprawia się z pomysłami reżysera i kolegów. Jeżeli jej się coś nie podoba, nie przebiera w słowach. To nie wynika z chęci dokuczenia, tylko niepokoju o efekt końcowy. Gdy się pomyli, potrafi przyznać, że nie miała racji. Może nie wprost, bo jest na to zbyt dumna, ale daje do zrozumienia, że była w błędzie.
Prywatnie też potrafi przygadać. Ktoś o słabej psychice mógłby się załamać. Mnie kiedyś powiedziała po spektaklu "Oczyszczonych", w którym rozbierałem się do naga razem z doskonale zbudowanym tancerzem, że wyglądam przy nim jak mortadela. Ale ja wiem, że ten sposób bycia to tylko przykrywka. Pod twardą skorupką kryje się ktoś delikatny i kruchy. W trudnych sytuacjach można na nią liczyć. Kiedy leżałem w szpitalu i czułem się bardzo samotny, była jedyną osobą, która przyszła mnie odwiedzić. Wielu znajomych wspierała finansowo. Pożyczała brakujące sumy do zakupu mieszkania, niemałe kwoty. Magda uważa, że pożyczki to dobre inwestycje, bo nagle pojawiają się pieniądze, o których zapomniała.
Ma fantastyczną umiejętność - potrafi się doskonale bawić. Kiedy wyjeżdżamy na występy gościnne za granicę, wieczorami w hotelach urządzamy karaoke. Śpiewamy na całe gardło repertuar z dzieciństwa, Perfect, Bajm, Manaam, Budkę Suflera, i to Magda wydziera się najgłośniej. Raz w Zurychu tak wrzeszczeliśmy, że byłem pewny, że zaraz zapuka do nas policja. Ale nic takiego się nie zdarzyło. Nazajutrz tylko Staszka Celińska skarżyła się, że nie zmrużyła przez nas oka do rana.

Rafał Maćkowiak

Pamiętam wyjazd z "4.48 Psychosis" do Poznania na występy gościnne. Sztuka kończy się sceną, w której bohaterka Magdy roztrzaskuje się o ścianę, zalewa krwią, a potem następuje dramatyczny monolog. To mocna scena, spotęgowana przez krew tryskającą ze ściany skomplikowanym systemem rurek. Pewnego wieczoru Magda uderzyła o ścianę, ale krew nie popłynęła. Wyobrażam sobie, co przeżywała. Po przedstawieniu rozpętała się burza. Magda zapowiedziała, że jeśli na kolejnym pokazie krew nie popłynie, odwoła spektakle. Jest stuprocentową profesjonalistką i nigdy nie jest jej wszystko jedno. Bardzo dużo od siebie wymaga, ale wie, że jej wysiłek pójdzie na marne, jeżeli inni sobie odpuszczą. Umie mobilizować ludzi. W życiu nie widziałem chyba szczęśliwszego człowieka niż technik, któremu udało się wreszcie oblać ją podwójną porcją farby, tak że spływała nią od stóp do głów.

sriszka : :

cowy Komentarze (0)
07. grudnia 2008 12:47:00
linkologia.pl spis.pl
Cześć! Mam na imie Dupa i dzisiaj opowiem o nawiedzonym domu.
To tak gdy siedzialem pszet telefisorem i oglądalem film pt. ''Wyznania Kejszy'' zadzwonil telefon poszlem odebrac i jakis debil powiedzial ze zostalo mi 13 dni zycia i powiedzial ze jak chce przezyc to musze sie zglosic pod adres; ul. Kutafonuf 13 zapytalem sie po co mam tam isc i jakis debil mi odpowiedzial przerazającym glosem                      PO JAJCO.
Więc tam poszlem ten dom był przerażający koloru różowego,  zapukałem do drzwi, nikt nie otwieral wiec weszedlem a na schodach ujżalem kfasimodo ktory strasznym glosem powiedzial '' Ratunku ratunku'' wiec sie zapytalem o co chodzi on odpowiedzial tym glosem ''Zesrałem sie''. i poszedlem dalej następną osobą ktorą ujzalem byl jakis typ z krzywym ryjem zapytalem sie go co mam zrobic zeby przezyc on odpowiedzial ze ze chce pozyczyc kilo smietanY bo mu do truskawek brakuje ja odpowiedzialem dobra i se poszlem stamtąd. No i dupa KONIEC

Dupa-Krasnystaf

skomentuj


20 lipca 2007
Mój pierwszy dzień w oczyszczalni ściekuf
Cześć! Mam na imie dupa i chciałbym opowiedzieć o moim pierwszym dniu w oczyszczalni ściekuf. W oczyszczalni jak w oczyszczalni oczyszcza sie scieki tzn. czyści sie wode z brudnego gówna. Byłem bardzo zestresowany jak wszedłem w guwno. Poznałem tam pięknego romana to jes ksywa, który miał krzywy ryj. Był on tak krzywy że w miejscu ryja miał oko. Tyle wystarczy no i dupa. i enter
sriszka : :

uus Komentarze (0)
28. listopada 2008 22:44:00
linkologia.pl spis.pl

Dziś jest Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, Dziś byłam w kościele na msze św. I czytałam Lekcjonarz I i mnie się przypomniałam że Jezus powiedział <<Ja sam będę szukał moich owiec, że Chrystus zna owce>>… a II czytanie mówi o<< Królestwo Boże, że która mówi o końcu świata, jest naprawdę Dobrą Nowiną <<…jak w Adamie wszyscy umierają” z powodu grzechu, „tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni…>>.

potem ksiądz czytał Słowa Ewangelii według świętego Mateusza bardzo ciekawa ,potem ksiądz mówił kazanie o Króla Wszechświata…
Tak się zastanawiałam ,jeśli już nie długo przyjdzie Jezus tu na ziemi, czy jesteśmy gotowe dla Jezusa przyjścia ? czy czekamy na Jezusa ?czy zanim będzie za późno ?...

Dlaczego Jezus powiedział do swoich uczniów?

„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: »Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. 
Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; 
byłem spragniony, a daliście Mi pić; 
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; 
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; 
byłem chory, a odwiedziliście Mnie; 
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie«.
A ten mówi ; »Panie, kiedy widzieliśmy ….?
Później na końcu Jezus powiedział; »Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, te goście i Mnie nie uczynili«. 


Później słyszałam kazaniu i mówi<< Kiedy widzieliśmy Ciebie tak bardzo potrzebującym naszej pomocy? I odpowiedź: Co uczyniliście, lub nie uczyniliście dla drugiego człowieka będącego w biedzie, to Mnie uczyniliście, lub nie uczyniliście! 


Mnie się przypomniałam o mojego brata ,że brat naprawdę pomaga ludziom biedny bezdomny ludzie byli głodny cierpiący… potem mnie mówił żeby ja poszła pomóc ludziom biedny, pamiętam jak mnie mówił <<…co masz weź dać ubogim i choć ze mną…>>
Później modliłam się na Brewiarzu pięknie modlitwa o Chrystusa Króla… i jeszcze Litania do Chrystusa Króla...

                     


Chrystus wodzem,Chrystus Królem,

Chrystus,Chrystus władcą nas....

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam  roza  serce  haha  


bliznich

7 komentarzy


20 listopada 2008
Dlaczego Bóg zabrał mojego brata życie....?

 


Witam serdecznie i już wróciłam do domu a teraz piszę dalszym ciągu o życie mojego brata...

Kiedy wcześniej napisałam ostatni blogu co to znaczy WOREK ??!! co to jest worek?!
Tak cały czas słuchałam i słyszałam że jak brat ciągle powtarza <<MAM WOREK…>>
Nie mogę to zrozumieć myśli , worek to schowa kartofle czy marchewka czy pszenica czy coś…?
Zawsze dojeżdżałam do mojego brata albo brat był u mnie…kiedy była wakacje zabrałam dzieci na wakacjach, miałam jeszcze robotę, pomagałam brata, brat zawsze mnie zabiera do roboty , pomóc ludziom biedny…później jak ja gotowałam obiadek dla wszystkich i słyszę jak brat dzwonił do( nie wiem do kogo dzwonił…)
-Witam ! mam worek! Tak? kiedy? Teraz?! Dziś ?! ok. ,już jadę … i brat wsiadł na motorze i pojechał ja wróciłam uwagę na brata i nic nie rozumiem i mówi że <<mam worek>> a brat pojechał bez worka!!!Potem minęło dni Hmm minął tydzień i znów dzwonił do kogoś <<mam worek>> i pojechał bez worka!!! Potem tak zdenerwowałam że brat ciągle powtarza <<MAM WOREK>>, później jak brat zadzwonił i powiedział że ma worek i mówię do brata:
-Słuchaj braciszku STOP! Jeśli można wiedzieć co to jest WOREK??!! Do kogo dzwoniłeś?
Słyszałam jak dzwonić do kogo i powiedziałeś mu że <<MAM WOREK>> i patrzę na Ciebie że nie miałeś żadnych worek!!! Pojechałeś bez worka!
A tu obok żona mojego brata się śmiała na mnie i ja w ogóle nic nie rozumiem! Czemu oni śmieją się na mnie  a brat mi mówił:
-Siostro poczekaj chwilę i jak wrócę to powiem Ci wszystko, teraz nie mam czasu bo mnie czeka.
-Kto na Ciebie czeka?
-Ksiądz
-Hmm Ksiądz??!! Aaa 
-Tak Ksiądz
-Nie rozumiem  żal 
-Reniu kochana ,ja zaraz wracam, potem razem spokojnie porozmawiać co to jest worek a teraz lecę pa
I znów pojechał bez worka!!!Nadal nie rozumiem  najpierw WOREK a teraz KSIĄDZ!!! 
A żona mojego brata tak śmiała aż nie wytrzymała i pytałam co to jest Worek i po co pojechał do Księdza? A bratowa mówi :
-Reniu! poczekaj chwilę jak misiek(tak żona woła mojego brata misiek) wraca to wyjaśnić ja nie powiem ,ja też nie wiedziałam jak misiek dzwonił do kogo i też pytałam i w końcu misiek mnie wyjaśnił i ja tak się śmiałam na Miska!!!
-To powiesz mi co to jest ?
-Nie poczekaj jak Misiek wraca
Kiedy była późno wieczorem ,pogoda była super piękna ciepło cisza spokojna …
No wreście brat mnie wyjaśnił:
-No mów braciszku co to jest WOREK??!! Aha zaraz ! po co pojechałeś do księdza?
-Słuchaj siostrzyczko! Najpierw po kolej a potem o Księdza, OK.?
-No ok. a teraz mów co to jest worek?
Brat zaczął wyjaśnił i nie wiedziałam co to jest i ja na końcu aż byłam zaskoczona!!! I mówi:
-Słuchaj siostrzyczko i mam pytanie, czy Ty możesz powiedzieć do mamy czy do taty czy koleżanki czy do kolegów żeby powiedzieć głośno że <<idę do spowiedzi>> ??
-Hmm ,do spowiedzi??!! A dlaczego mnie pytać o spowiedź?
-Więc pytam, czy możesz powiedziesz głośno że idę do spowiedzi?! 

-Hmm jeśli skoro rodzice mnie pyta dokąd ja idę ? i więc powiedziałam do rodziców że idę do spowiedzi ,ale braciszku to dzieci małe powie do rodziców albo rodzice kazali żeby poszli do spowiedzi, a ja nie to moja sprawa i nie musze powiedzieć głośno że idę do spowiedzi, przecież jestem dorosła!!!A nie dziecko małe!!!

-Siostrzyczko rozumiem ,ale pytam się jak to wygląda?

-Słuchaj braciszku, powiem Ci, gdy jestem w kościele albo przed kościoła co czuję w moim sercu w sumienie, czy mam się spowiadać czy nie? czy mogę iść do komunii św. Czy nie ? To różnie, a nie żeby mam powiedzieć do kogoś że IDE DO SPOWIEDZI!...

        

Tak się zastanawiałam co to jest WOREK między SPOWIEDZ...?


Przepraszam bardzo ,muszę kończyć pisać i mam jeszcze obowiązki, jak będę miała wolne czas to napiszę-jeśli Bóg pozwoli-, teraz mam robotę…Pozdrawiam serdecznie i zapraszam dalszym ciągu innych dniu. roza  serce  haha  

sriszka : :

masakra Komentarze (0)
30. października 2008 19:06:00
linkologia.pl spis.pl

W poniedziałek  miałem zajebisty humorek i wenę do napisania  przezabawnej notki.  Odpaliłem kompa, wlazłem na gg  i humor mi się popsuł... :/ (ostatnio coraz częściej tak się dzieje... :/) Później przypikowałem z Kobim do Pumy (Wojtasa) żeby przegrał mi filmik z kasety na CD ale nie było go w domu. Po chwili zadzwonił i powiedział żebyśmy czekli pod Tonikiem. No to poszliśmy na przystanek i tedy Kobi zaśpiewał mi piosenkę "Ziaaarenko do ziarenka i kamyczek do kamyczka i cegiełka do cegiełki na nasz wspóóóóólnyyyy dom! Budujemy kościół boży! Najpiękniejszy w świecie dooom!" Ahahahaahhh! Powaliło mnie to na kolana dosłownie! :D :p Tzn na początku myślałem, że to jakaś peereloska piosenka typu "podaj cegłę bracie, zbudujemy nowy dom" i dopiero gdy zaczął śpiewać "budujemy kościół boży" padłem na cycki! :D Usiedliśmy sobie na przystanku i czekaliśmy. Po jakimś czasie okazało się, że Wojtas woli, żebyśmy przynieśli mu ją do pracy, no to pogadaliśmy jeszcze chwilę i poszliśmy zanieść kasetę do Kobiego i później szybko do mnie bo chciałem coś zjeść. Wpadliśmy na bazę i zaczęliśmy jeść Cini-Minis i posiedzieliśmy jeszcze chwilę na necie ale nie pamiętam co robiliśmy :s Aaaa! Już wiem! Pogadałem chwilkę z Hanią i poszliśmy do Bezy. Po drodze jak szliśmy, gadaliśmy sobie na wesołe tematy i się non toper śmialiśmy i tak w pewnym momencie mijała nas jakaś babka i zaczęła się śmiać razem z nami albo z nas lol :D :p Na miejscu była Agata, Natala, Bacon (w sumie czemu "Bacon" a nie po polskiemu "Bekon"? :s), Lewy i po chwili doszedł Dołek. Wzięliśmy se bilarda no i naturalnie browarki :) (jeb*ć abstynencję...) Pijemy i gramy elegancko i tedy Dołek skołował od Siwego czorną tabakę! :D Miałem już wycedzone 2 piwka i tedy Bekon robił ścieżki i wciągaliśmy je przez zrulowaną dyszkę :P Nooo teedy było eleganckie śmigiełko na bańce przez chwilkę :) Już po wciągnięciu na jedną dziurkę było fajnie, a gdy wciągnąłem jeszcze na drugą to już caaałkiem! :D Szkoda, że przechodzi po chwili :/ Ale Kobiego ładnie wzięło! :D Później było ogólnie śmiesznie i ciekawie :D "Wymieniłem" się zdjęciami z Natalką :p I umówiliśmy się na randkę następnego dnia :> :p Caaały czas było bekowato! :D Później nawet na chwilę wpadł Królik,  a my sobie zapodalim kolejne ścieżki tabaczki :) Po pewnym czasie Królik się zmył, później dziewczyny. Pograliśmy jeszcze trochę w bilarda i Bekonowi coś odbiło (a może to ja mu kazałem? yy nie wiem :p) i zrobił "autostradę" jak nazwał to Dołek :p Była to ścieżka tabaczki o długości ok 1 metra :p I Bekon mówi do mnie: "Dajesz Michlo!" a ja na to "Co dostanę jak to wezmę?" a on do mnie "Będziesz mój człowiek!" (czy coś takiego :p) no to ja se myślę "kuuurde to się opłaca nie?!" :D :p Podszedłem i dostałem słomkę bo dyszki już nam się skończyły, a przez dwie pięciozłotówki ciężko się wciąga :p Patrzę na tą ścieżkę i myślę: "No mam już wyżarte z 5 browców... może być licho :p" Przytknąłem słomkę do nosa i... Ziuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu... Zaczęło się! Niczym odkurzacz firmy Filips! Wciągałem wszyyystko! I tak wciągam, wciągam, wciągam, aż w końcu nie mogłem już złapać oddechu bo płuca były pełne tedy szybko wypuszczenie powietrza i daaaaleejjj! Jeedzieeeeem! Wciągane, wciągane wciągane! OK udało się! Pierwsza ściecha na lewą dziurę znikła. Jedziem z prawą! Rym, cym, cym, cym i też wciągnięte. Tedy Bekon zrobił se bekę i nasypał jeszcze obok trochę tabaki i powiedział: "eeejjj tutaj jeszcze Ci zostało!" No to ja bez odrywania słomki od nosa przesunąłem się tam i wciągam! Po chwili zobaczyłem jak wysypał perfidny kopiec ale nie dałem rady już całego wciągnąć bo znowu za dużo powietrza miałem nabrane :p I tedy tak siedzę, siedzę i czuję fajną bombkę i po chwili wylałem trochę piwka - tzn to była sama piana - na stolik :p Ale kulturka obowiązuje, wyciągnąłem chusteczki i wytarłem :) Beeekowato podobno wyglądałem... To białko w oczach, czasami ma takie czerwone żyłki nie? To moje ich nie miało... Ono podobno wogle nie było białe, tylko czerwone! :p Beka, chciałbym to zobaczyć :) Pograliśmy jeszcze chwilę w bilarda i przez ten czas Kobi i Lewy się zmyli. Zaczęto zamykać Bezę więc wyszliśmy i Bekonowi przypomniało się, że Kobi ma... Fajki, tak to na bank były fajki... :p Poszliśmy po to i oni se usiedli na ławeczce a ja poczekałem w piaskownicy, aż skończą sobie palić. Później poszliśmy posiedizeć pod Hesusem i tedy coś koło 3 nad ranem do domu :)
We wtorek rano obudziłem się po ok 5-6 godzinach snu. Zjadłem śniadanie itp i teeedy zaczęła mnie tak konkretnie dynia sadzić, że to jest poezja normalnie! Tedy coś tam porobiłem w domu/przed domem, jak skończyłem podszedłem do kompa zobaczyć kto do mnie pisze i znowu humor mi się popsuł... i później pojechałem z mamą zawieźć dywan do pralni. A ta pani z pralni się tak na mnie patrzała... No, no, no :> Tedy szybko poleciałem do Kobiego, żeby iść z nim do Wojtasa zanieść kasetę. Poczekaliśmy trochę na niego bo był nieobecny. Beeki też były jak czekaliśmy. Najpierw Kobi widział Gerbera i jakiś facet akurat obok nas przechodził i Kobi pokazuje w stronę Gerbera palcem i mówi do mnie "ooo patrz Gerber idzie!" A koleś się odwrócił, jakby był w temacie! Ale to tak zajebiście wyglądało, że mała bania! :D No i śmiechy chichy, i w końcu patrzę, no rzeczywiście idzie Gerber za krzakami. Już zaczął wychodzić zza tych krzoków i Kobi zaczął krzyczeć "Grze...!" A ja pompa! I kładę się na ziemi prawie ze śmiechu! Kobi też w brech! Okazało się, że pomyliliśmy Gerbera z jakimś starym dziadkiem, który wogle nie był do neigo podobny! Inna fryzura, BRODA itp itd! :D Jaaka beka była! :D Tedy wpadł Puma, pogadaliśmy chwilę i poszliśmy z nim do banku. Tam pobawiliśmy się długopisami, Kobi napił się wody i ogólnie było cool :p Przechodząc obok Szulty spotkaliśmy Wapniaka i innych ludzi z LO rozdających ulotki Ery, n których pisło, że pierwszych 500 osób dostanie kubek. No to wbijamy się do salonu i Wojtas krzyczy "Dzień dobry! Przyszliśmy po kubki!" hahahh! :D A koleś do nas z tekstem, że jak tak się będziemy zachowywali to nie dostaniemy :p No to usiedliśmy przed nim i zaczeliśmy udawać, że jesteśmty zainteresowani ofertą nabycia telefonu :p Tam kilka pytanek zadane dla ściemy i tedy do dziewczynki po kubeczki :) Później umówiliśmy się na wódkę, żeby z nich pić ale najpierw mieliśmy iść do Tonika i umówiliśmy się, że będziem tam ok 18 lub 19. Wojtas poszedł do dom, a ja z Kobim pojechalim do mnie po kasę i później do Lidla po napoje. Stoimy przy kasie i jakiś kleś przed nami miał płacić i szukał pieniędzy w portfelu i tedy pani kasjerka (całkiem sympatycznie przystojna :>) zaczęła się na mnie patrzeć. Akurat tak się złożyło, że ja też się na nią patrzałem i po kilku sekundach oglądania siebie (:p) tak mrugnąłem jej oczami i tedy tak faaaajnie się uśmiechnęła! Ajajajajjj! W domu normalnie majtki zmieniane! :p Po powrocie do domu okazało się, że muszę robić drogę dojazdową tam do nas :/ Na szczęście sąsiad wziął syna i nam pomógł (pierwszy raz!) No i do Tonika nie poszliśmy :/ Ale na szczęście później skoczyłem z Kołkiem (tak mówię na Kobiego i Dołka, bo nie wiem nigdy, któtego wymienić najpierw :p) na miasto. W końcu wylądowaliśmy pod nocnym i piliśmy "Jerry" :D (oranżada pomarańczowa :)) Wypiliśmy po 2 i wróciliśmy do dom.
Ogólnie to były to zajebiste dni! Jedyny problem to to, że ciągle nie mogę zapomnieć o pewnej sprawie... :/
Nie chce mi się szukać w pmięci innych bekowatych historyjek z tych dwóch dni... Trzeba było być z nami :)
Narka...
P.S. "Natalkooooo ja Cię kochaaaaammm!" :D :p
P.S.2. p.p.a.s.w.r.n.p.s.r.b.m.b.C... :(

sriszka : :

flirt Komentarze (0)
27. października 2008 22:30:00
linkologia.pl spis.pl

Flirt doskonały

Francuski pisarz Paul Bourget twierdził, że flirt jest akwarelą miłości. Ta niezwykle piękna gra pomiędzy dwojgiem zainteresowanych sobą osób opiera się na pewnych regułach. Istnieją tacy, którzy opanowali zasady sztuki flirtu do perfekcji, a prowadzenie rozmów z kimś, na kim im zależy, nie sprawia im jakichkolwiek trudności. Pewne osoby posiadają prawie magiczną siłę przyciągania – z nimi flirtujemy najchętniej. Na czym więc polega ich sekret?

Cechy najbardziej pożądane

Niektórzy bez oporów nawiązują kontakt z płcią przeciwną – nawet w najbardziej przypadkowych miejscach i niekonwencjonalnych sytuacjach. Bez wątpienia można pokusić się o zestawienie takich cech charakteru oraz zachowań, które powodują, że wzrasta poziom naszej atrakcyjności w oczach płci przeciwnej. Każdy z nas uwielbia flirtować z wesołymi, pełnymi humoru osobami, które są pogodnie nastawione do życia. Cenimy tych, którzy zachowują się w sposób naturalny – wszelka przesada jest we flircie niepożądana. Chętnie flirtujemy z osobami, które swobodnie opowiadają o swoich uczuciach, a także marzeniach i planach. Cenimy również tych, którzy potrafią flirtować inteligentnie, co przejawia się między innymi umiejętnością zachowywania intrygującej płeć przeciwną tajemniczości. Ważne jest, aby druga strona czuła się w naszym towarzystwie jak ktoś wyjątkowy – służyć temu mają między innymi niebanalne komplementy oraz kulturalne zachowanie. Flirtując w pewnym momencie pragniemy przekroczyć barierę dystansu: czyńmy to jednak z rozmysłem – większość z nas nie przepada za osobami, które szukają fizycznego kontaktu w sposób nietaktowny.

Sztuka słowa

Istotną rolę odgrywają we flircie słowa. Od dawna wiadomo, że przy pomocy odpowiednio dobranych fraz i zdań możemy wywierać wpływ na innych. Ważny jest sposób, w jaki prowadzimy konwersację z kimś, kto wpadł nam w oko. W rozmowie należy wykazywać autentyczne zainteresowanie tym, o czym mówi osoba, z którą flirtujemy; lepiej też częściej pytać, a zdecydowanie mniej opowiadać o sobie. W konwersacji starajmy pokazać siebie jako kogoś pełnego humoru, swobody i zdystansowanego podejścia do otaczającej rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że można paplać bez chwili przerwy, ponieważ tak zachowujące się osoby sprawiają wrażenie egocentrycznych i zarozumiałych. W stosownych momentach dajmy drugiej stronie możliwość opowiedzenia o tym, co leży jej na sercu. Powyżej wspomnieliśmy o komplementach, bez których nie można wyobrazić sobie flirtu. Pamiętajmy, że dobre wrażenie robią jedynie te niebanalne. Dobry komplement powinien być zawsze związany z rzeczywistym elementem urody lub charakteru kogoś, z kim flirtujemy. Zanim zdobędziemy się więc na jego wypowiedzenie, poobserwujmy osobę, która wpadła nam w oko.

To, co mile widziane

Istnieją określone tematy rozmowy, których w czasie flirtu należy unikać. Nie zabawiajmy więc drugiej strony monologiem o naszych dawnych miłościach i byłych sympatiach. Nie opowiadajmy o cechach charakteru i wyglądu poprzednich partnerek lub partnerów – najlepiej, jeżeli w tym względzie powstrzymamy się od jakichkolwiek komentarzy (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych). Tematem rozmowy z kimś, na kim nam zależy, nie powinny być również problemy życiowe i egzystencjalne, choroby, dramaty rodzinne, katastrofy oraz wszelkie smutne historie. Unikajmy także dyskusji o polityce i religii. Opowiadanie o problemach oraz ważkich kwestiach ma niewiele wspólnego z zabawianiem kogoś rozmową. Nikt przecież nie przepada za kontaktem ze sfrustrowanymi i ponurymi osobami, które w konwersacji nie potrafią oderwać się od przygnębiających tematów. Na spotkaniach z kimś, na kim nam zależy, powinniśmy dyskutować o tym wszystkim, co wywołuje pozytywne skojarzenia. Opowiadajmy więc o zainteresowaniach i sposobach spędzania wolnego czasu. Dyskutujmy o filmie, literaturze i sztuce. PrzytaczajmyOpowiadajmy o interesujących sytuacjach, które zdarzyły się nam na przykład w czasie ostatnich wakacji. Mówiąc o sobie, używajmy fraz, które w powszechnym odczuciu kojarzą się z tym, co pozytywne – na przykład: „fascynuje mnie”, „uwielbiam”, „ogromną radość sprawia mi”.
anegdoty i dowcipy.

sriszka : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

ive-late | problemy-na-wiecie | pat-i-pati | kirinka | nothing | Mailing